środa, 28 października 2015

Paryż w jeden dzień...Ten jeden dzień - Gayle Forman recenzja

Witam najserdeczniej wszystkich, którzy jeszcze tutaj czasem zaglądają! 
  Wiem, że częstotliwość dodawanych przeze mnie postów nie jest zadowalająca, ale chociaż studia rozpoczęły się już niemal miesiąc temu, to jeszcze nie wbiłam się w 'tryb naukowy' i póki co motam się ze wszystkim tak, że nie mam czasu właściwie na nic...latam tylko między miejscami zajęć, które oczywiście nie mogą odbywać się na moim wydziale. Od przyszłego tygodnia zamierzam już zacząć lepiej gospodarować czasem, tak abym miała go i na naukę i na rozrywkę (bo od miesiąca nie mam nawet czasu na przemycenie odcinka serialu, czy  jakiegoś filmu...ale książkę udało mi się przeczytać: chociaż trochę to niestety zajęło...nie jestem mistrzem organizowania czasu) mogę śmiało stwierdzić, że zmarnowałam ten pierwszy miesiąc...no i brakuje mi trochę mojej samotni, którą mogłam się cieszyć przez ostatnie miesiące...ale to nie czas na wylewanie żalów, bo oto przed Wami:
 RECENZJA
 Książkę Gayle Forman upolowałam na promocji w biedronce i mimo, że przeczytanie jej zajęło mi trochę czasu, (bo nie mogłam pozwolić sobie na kilkugodzinne oderwanie od rzeczywistości wciągu jednego dnia), to tę pozycję uważam za godną polecenia, myślę, że gdyby nie ciągłe zabieganie byłaby to jedna z tych powieści, które czytam na jednym wdechu. Dlaczego? Już spieszę z wyjaśnieniem.
 Życie Allyson jest poukładane, zaplanowane, uporządkowane. Okazuje się jednak, że wystarczy jeden dzień, a wszystko może się zmienić. Ostatniego dnia swoich europejskich wakacji Allyson poznaje Willema, obiecującego młodego aktora i wolnego ducha. Willem rożni się Allyson pod każdym względem. Kiedy jednak namawia ją, aby zmieniła swoje plany i pojechała z nim do Paryża, Allyson się zgadza... Ta spontaniczna, nietypowa dla niej decyzja rozpocznie dzień pełen ryzyka i romansu, wyzwolenia i intymności. Nadchodzące 24 godziny mogą zmienić życie Allyson na dobre... 
Życie Allyson jest poukładane jak to mówi opis, ale nie do końca przez nią samą. Dziewczyna robi to czego oczekują od niej rodzice, otoczenie i nie zastanawia się nigdy nad tym kim jest tak naprawdę, kim chce być, ale przychodzi ten jeden dzień...dzień, który stawia jej życie na głowie. 
Robicie czasami spontaniczne rzeczy? Tak spontaniczne, jak wyjazd z nieznajomym do obcego kraju na 24 godziny? Allyson nigdy ich nie robiła, aż do czasu, kiedy podczas wycieczki po Europie na jej drodze nie pojawił się Willem. Chłopak różni się od naszej bohaterki, ale czy a tak bardzo jak na pierwszy rzut oka mogłoby się nam wydawać? 
 Tę recenzję piszę w trochę inny sposób niż mam w zwyczaju, ale i książka jest trochę inna niż te o których najczęściej mam okazję wypowiadać się na blogu.
Nie jestem wielką fanką tych książek z półki "contemporary novels" (przepraszam za tę angielszczyznę, ale nigdy nie wiem jak mam ten typ literatury nazwać po Polsku, a to określenie znam z booktuba) i rzadko po nie sięgam. Tę kupiłam ze względu na niską cenę i to, że nie miałam już nic do czytania, ale muszę przyznać: jestem zachwycona. 
 Książka opowiada o odnajdowaniu siebie, temacie który mnie, jako osobie oddającej się nadmiernym refleksjom i rozmyślaniom jest bardzo bliski. Osobiście myślę, że każdy człowiek ma wiele twarzy...i nie mówię tu nawet o takich "twarzach", które On sam kreuje, ale też takich, które siedzą ukryte gdzieś głęboko w nas i sami nie zdajemy sobie sprawy z ich istnienia i wydaje mi się, że to także próbuje nam pokazać w swojej książce autorka.No i oczywiście mamy też miłość, ale w ciekawym, "głębszym" ujęciu, więc nie jest ona elementem męczącym, wręcz przeciwnie, dodaje całej książce magii...
 Nigdy nie rozumiałam zachwyty ludzi Paryżem, o którym tak wiele przecież powstało książek i filmów, które raczej omijałam dość szerokim łukiem...ale Paryż Gayle Forman ma w sobie coś magicznego, innego i chociaż stykamy się z nim tylko przez chwilę, to jest to przyjemne doświadczenie.
 Postaci są zrobione niemal idealnie: wielowymiarowe, ciekawe, dopracowane, różnorodne. Każda postać jest inna i odnoszę wrażenie, że stworzeniu każdej, choćby i przelotnie występującej autorka poświęciła sporo czasu. 
W książce pojawiają nam się także ciekawe interpretacje Shakespeara (którego sztuki bardzo lubię, więc to dla mnie dodatkowy plus). 
Dla mnie książka fajnie pokazuje nam jak często ciężko jest nam "być sobą" i, że nie zawsze wiemy co to właściwie znaczy. Książkę czyta się przyjemnie i co ważne może ona wiele osób skłonić do refleksji.  

Pokazał mi, jak się zgubić, a potem ja sama, pokazałam sobie, jak siebie odnaleźć.


 

sobota, 3 października 2015

Włodek Markowicz o introwersji i nienawiści w internecie



Witajcie. Dzisiaj nie będzie żartu bo i temat poważny. Nie będzie dziś o książkach, nie będzie o filmach, właściwie dzisiaj niewiele będzie moich słów, bo chcę Was odesłać dwóch filmików. Filmików, które poruszają bardzo ważne tematy. Autorem obu jest Włodek Markowicz youtuber, którego raczej wcześniej nie oglądałam, ale po tych filmikach zyskałam dla niego naprawdę duży szacunek. Ja dzisiaj nie skomentuję w żaden sposób tego o czym mówi, ale myślę, że warto zapoznać się z tymi materiałami. Może niektórym z Was pomogą one w jakiś sposób, otworzą oczy na pewne sprawy. Ja nie jestem gotowa żeby o tym rozmawiać, ale chcę przekazać dalej to co zobaczyłam/usłyszałam. Myślę, że warto poświęcić chwile i posłuchać tego co Pan Markowicz ma do przekazania zarówno na temat Introwertyzmu jak i na temat kolokwialnie mówiąc HEJTU w internecie. Jak mówiłam: ja dzisiaj powstrzymam się od pisania o tych tematach, ale może w stosownym momencie wrócę jeszcze do tego, póki co zostawiam Was z filmami Włodka i Waszymi własnymi przemyśleniami na ich temat. Pozdrawiam serdecznie, do usłyszenia.