środa, 21 stycznia 2015

Parada osobliwości w "Osobliwym domu Pani Peregrine" Ransom Riggs (Miss Peregrine House...)


Kiedy ktoś nie wpuszcza Cię do środka, w końcu przestajesz pukać do drzwi.
Są takie książki, które nic nie wnoszą do naszego życia i po przeczytaniu od razu o nich zapominamy...i są takie książki jak Osobliwy dom pani Peregrine
 Jako fascynatka tajemniczych rzeczy dawno już zwróciłam uwagę na ów osobliwy tytuł, ale jak to zwykle u mnie bywa, zawsze znajdowało się coś "ważniejszego" do kupienia i tak zakup tej pozycji (jak i wielu innych) przesuwał się i przesuwał, aż w końcu zażyczyłam sobie tę książkę na święta. Jak wspominałam już niejednokrotnie, nie mam ostatnio czasu na czytanie, muszę ze wstydem przyznać się, że rozpoczęłam czytanie kilku książek, ale żadna nie wciągnęła mnie aż tak i leżą teraz takie biedne, pozaczynane i porzucone...ale: do rzeczy!
 Cóż właściwie można napisać o tej książce:
 Życie Jacoba nie zapowiadało się ekscytująco. Pogodził się z myślą, że nigdy nie zostanie odkrywcą i nigdy nie będzie miał wielu przyjaciół. Ważne miejsce w jego życiu zajmował dziadek. To on najbardziej mu imponował i to on opowiadał mu najlepsze historie na dobranoc o pogodnym sierocińcu na walijskiej wysepce, ukrytym przed złem, wojną i potworami… Aż pewnego dnia dziadek Portman umarł w niejasnych okolicznościach. I wtedy wszystko się zaczęło…
Jacob wraz z ojcem wyrusza na wyspę, na której niegdyś mieszkał jego dziadek aby poradzić sobie z traumatycznymi przeżyciami. Ludzie w otoczeniu Jacoba uważają, że po śmierci dziadka ten ma problemy z psychiką...jednak, czy aby na pewno jest to prawdą, czy może tak fascynujące chłopaka w dzieciństwie opowieści dziadka nie tak do końca były zmyślone?
 Nie wiem co mogłabym napisać o tej książce tak, żeby nie zdradzić zbyt wielu szczegółów, skupię się więc na takich rzeczach jak postaci, czy sam styl autora.
Jeśli chodzi o postaci jestem bardzo usatysfakcjonowana, chociaż osobiście uważam, że autor mógłby więcej poświęcić owym osobliwym dzieciom. Niemniej jednak postacie uważam za bardzo dobrze wykreowane, mnie osobiście bardzo przypadły do gustu i właściwie nie byłoby postaci, która by mi się nie spodobała. Jednocześnie wszystkie postaci się uzupełniają i bardzo pasują do charakteru książki. 
 Pan Riggs pisze bardzo lekko, książkę czyta się szybko. Jednocześnie autor poprawnie buduje napięcie, chociaż moim zdaniem akcja książki zbyt długo się rozkręca, to jednak w ogólnym rozrachunku jestem bardzo zadowolona z końcowego efektu. 
 Właściwie nie potrafię określić co tak naprawdę oczarowało mnie w tej książce, to jednak uważam ją za jedną z lepszych książek jakie zdarzyło mi się czytać. Być może dlatego, że trochę utożsamiam się z głównym bohaterem(?) a może po prostu chodzi o ten magiczny klimat jaki daje nam w swojej powieści Ransom Riggs, ale książka dla mnie jest po prostu niesamowita i nie pozostaje mi nic innego, jak tylko ją polecić.