niedziela, 9 listopada 2014

MOVIEWORLD: Čarlston za Ognjenku (2008) Łzy na sprzedaż



Metafora tak wielka, że nie wiesz, czy w ogóle jest metaforą...

Miłość...
Pożądanie...
Samotność... Tak wielkie, że nie wiesz...

Serbia po Pierwszej Wojnie Światowej. Wszyscy mężczyźni (nie licząc staruszka Bisy) zginęli. Wymyśloną wioskę zamieszkują tylko kobiety. Głównymi bohaterkami są Mała Boginka i jej siostra Ognjenka, które chcąc 'zaznać miłości' przyprawiają biednego staruszka o zawał, co z kolei skutkuje złością kobiet w wiosce. Kobiety postanawiają wyruszyć w podróż, aby sprowadzić do wioski nowych mężczyzn.

Ten film, to kawał dobrego, europejskiego kina, jakże różnego od tego czym zazwyczaj zawalani jesteśmy idąc do kina. 

Baśniowy klimat, magia i miłość, a może brak miłości? Wiem, że nie jestem odpowiednią osobą do pisania o miłości, bo to jedna z tych rzeczy, o których mówić nie lubię, ale to nie jest kolejne filmidełko rodem z Hollywood(u) ze z góry przewidzianym biegiem wydarzeń, to film, który sprawił, że nawet ja zaczęłam się zastanawiać...
Do czego prowadzi brak miłości, ciepła, samotność i jak wielka może być ta samotność, jak bolesna. W sumie dość trudno ubrać mi w słowa to co chcę przekazać. Ten film cisnął mną o ziemie (mną i moimi zajeżdżającymi feminizmem poglądami), bo mimo całej tej bajkowej, magicznej oprawy jest tak do bólu dobry i prawdziwy, że jednokrotne obejrzenie to dla mnie za mało. 

 Jeśli tak jak ja lubicie się czasem trochę wysilić oglądając film, to ten zdecydowanie jest warty polecenia. Oglądając ten film poczułam, że mimo tego co mówię o miłości, czy kobietach nadal jestem kobietą...