poniedziałek, 6 października 2014

Prawie jak (nie)ludzie, Sally Green Half Bad

Rzeczy nie są dobre czy złe same w sobie.
Są takie, jakimi nam się wydają
William Shakespere, Hamlet

 Nie po raz pierwszy w ciągu ostatnich dni brakuje mi słów, zaczynam podejrzewać, że coś ze mną nie tak i pewnie po prostu zgłupiałam co jest przyczyną tej blokady.
Muszę przyznać, że nie wiedziałam czego mam się spodziewać po tej książce, właściwie w ciemno ją zakupiłam w przedsprzedaży, bo zazwyczaj podobają mi się książki polecane na amerykańskim/angielskim booktubie. Ta książka to coś innego, coś bardzo realnego i prawdziwego mimo, że opowiada o magii. Ja odbieram ją na swój własny, pokręcony sposób i choć nie wiem czy był to najlepszy wybór po poprzedniej: Obsydianie, który był dla mnie czymś bardzo osobistym (chociaż prawdopodobnie nie jestem kosmitą), to wiem, że to dobry wybór w ogóle (trochę zagmatwałam, przepraszam)
 Ja podczas czytania tej książki skupiałam się bardziej na tym w jaki sposób autorka pokazała bohaterów niż innych rzeczach, to książka dobra w kontekście behawioralnym pokazuje jak okrutnie potrafią być ludzie i jak bezsensowne potrafią być ich motywy. 

Współczesna Anglia. Obok ludzi żyją czarodzieje i czarodziejki - biali (dobrzy) oraz czarownicy i czarownice - czarni (źli). Natan to syn czarodziejki i czarownika. Matka nie żyje, a ojciec ścigany jest przez Radę Białej Magii. Natan jest tak zwanym półkodem. Więziony w klatce, bity i poniżany przez białych (dobrych!!) Natan musi uciec aby odnaleźć ojca i otrzymać od niego trzy dary, by mógł zostać pełnoprawnym magiem inaczej umrze. Nie może ufać nikomu. 

Sprawa bohaterów ogólnie jest dosyć ciekawa, bo choć ogólnie nie są to jakoś wyjątkowo niesamowicie dobrze zrobione postaci, to jednak łatwo (przynajmniej mnie było łatwo) poczuć się blisko nich. Nie mogę powiedzieć, że nikt mnie nie denerwował, bo to byłoby kłamstwo, denerwowali mnie wszyscy tak zwani biali, ci niby dobrzy, ale to jak sądzę był zamierzony efekt, bo takich okrutnych ludzi raczej się nie lubi (no chyba, że sam jesteś bestią?)
 Nie wiem czy celem autorki było naświetlenie okrucieństwa ludzi w formie powieści fantastycznej, ale mniej więcej tak to według mnie wyszło. Książka zdecydowanie może skłonić do przemyśleń, choć wcale nie musi.
 Sam pomysł był świetny, chociaż trochę trudno było mi sobie wyobrazić, że dzieje się to we współczesności. Jestem zadowolona z realizacji. Uważam książkę za poprawną, a momentami nawet bardzo dobrą. Niektórzy powiedzieliby coś w stylu "szału nie ma", ale myślę, że nie o szał tu chodziło, a przynajmniej taką mam nadzieję.

 Styl pisania autorki sprawił, że czułam się na prawdę blisko z Natanem (chociaż może nie tylko styl pani Green to sprawił...) Książkę czytało się szybko i no powiedzmy, że przyjemnie, chociaż trudno może być czytać z przyjemnością o takim traktowaniu innego człowieka z jakim w Half Bad się spotykamy. Książka raczej nie należy do tych typowo "łatwych", ale zdecydowanie jest dobra. Nie wiem co jeszcze mogłabym napisać, wiec po prostu rekomenduję książkę Sally Green, myślę, że warto po nią sięgnąć, a sprawą czytelnika będzie to jak ją odbierze.


 

sobota, 4 października 2014

Recenzja, której NIE MA: Obsydian, Jennifer L. Armentrout

Książki były konieczną ucieczką, którą zawsze podejmowałam z radością.

Są książki po których przeczytaniu mam ochotę zatrzymać je tylko dla siebie i z nikim się nimi nie dzielić. Taką książką jest dla mnie Obsydian. Długo myślałam, że napiszę recenzję, ale po prostu nie jestem w stanie, tak książka z niewiadomych nawet dla mnie samej powodów jest czymś tak osobistym i prywatnym, że nie dam rady tak po prostu o niej napisać, bo nie byłabym w stanie ubrać tego co chcę przekazać w słowa. Wiem, że liczyliście na moje niezwykle błyskotliwe komentarze (przepraszam za tę dozę ironii, ale książka jeszcze mnie trzyma i chyba jeszcze długo będzie) niestety tym razem recenzja się nie dokonała, przepraszam serdecznie.
Zastanawiacie się pewnie "Po co więc jest ten post?", otóż nie mogłam też tak po prostu nie wspomnieć w ogóle o tym, że z książką się zaznajomiłam, zwłaszcza, że dostałam od niej porządnego, emocjonalnego kopa, ocena jakby nie było musi zostać wystawiona, chociaż dla mnie książka nie mieści się w zwykłych ramach.
Chciałam również przeprosić za moje dość długie milczenie, ale nie miałam zbyt wiele czasu na sprawy pozaszkolne. Obiecuję, że się poprawię i będę Was niebawem znowu zamęczać moimi przemyśleniami i nie zawsze miłymi i kulturalnymi komentarzami.