piątek, 31 stycznia 2014

11. Gena Showalter - Alicja w Krainie Zombi (Alice in Zombieland) recenzja

Czy zdawałaś sobie sprawę, że umieranie to jedyny sposób, by żyć naprawdę?

Najdziwniejszy obraz zombi i zero Carolla w Showalter w kawałku niezłej powieści. 

Spotykałam się z wieloma sprzecznymi opiniami na temat Alicji w krainie zombie ja zajęłam miejsce po stronie osób pozytywnie oceniających książkę. 

Za mało zombie w zombie

Nie widzę zbyt wielu podobieństw między Carollowską Alicją a Ali w powieści Showalter. Szczerze myślałam, że będzie to coś bardziej jak alternatywna wersja Wonderlandu, ale się myliłam. Jednak książka jest bardzo dobra i naprawdę mi się podobała. Nie pokładałam w niej wielkich nadziei, więc tym bardziej jestem pozytywnie zaskoczona i to być może podwyższa moją ocenę dla tej pozycji. Niemniej jednak książka jest przyjemna i fajnie się ją czyta. Pochłonęłam Alicje w dwa dni i jestem dość zadowolona ze spędzonego z tą książką czasu. 

Jej ojciec miał rację. Potwory istnieją…
Lubię doznawać tak miłych zaskoczeń, którym zdecydowanie była książka o przygodach Alicji. Sięgnęłam po nią, ponieważ przyznaję się bez bicia jestem wkręcona w tematykę Zombie i lubię to co z tym tematem związane. Chociaż nie sądziłam, że tak szybko zdecyduje się po tę książkę sięgnąć. Kupiłam ją pod wpływem impulsu w Empiku, ponieważ spodobała mi się okładka, a wcześniej widziałam ją na wielu blogach. Postanowiłam sama przetestować. 

Życie dziewczyny nigdy nie było normalne, ponieważ jej ojciec, którego uważała za wariata wierzył w istnienie potworów, których jednak nikt nie widział. Wszystko jednak się zmienia, kiedy rodzina Alicji ginie w wypadku samochodowym. Dziewczyna zaczyna dostrzegać potwory, o których zawsze mówił jej ojciec. Żałuje, że wcześniej mu nie wierzyła. Po wypadku zamieszkuje z dziadkami. W nowej szkole poznaje grupę 'niebezpiecznych' chłopców, którym przewodzi zabójczo przystjny  niezwykle przystojny Cole.

Właściwie nie wiem co mogłabym jeszcze napisać o tej książce.  To kawał dobrej, wciągającej powieści z plejadą wielu małych minusów (i jednym dużym) za mało zombie w zombie. Showalter wykreowała nam nietypowy obraz zombie inny od znanych dotychczas, pokazujący zombie w zupełnie innym świetle. Mówię od razu, ze do mnie ten obraz niezbyt trafia, ale fajnie jest zobaczyć krwiożercze, bezmózgie bestie z innej perspektywy. Liczyłam na ostrą, krwawą jatkę, ale w książce nie było jej zbyt wiele i to jest ten stanowczy duży minus, ale jeśli ktoś nie lubi aż tak bardzo typowego wyobrażenia o tych istotach Alicja może przypaść mu do gustu. 

Jestem bardzo ciekawa co będzie działo się w kontynuacji  Alicji w Krainie Zombie, a skoro jestem tego ciekawa, to znaczy, ze książka jest dobra. Małe potknięcia i niedociągnięcia nie psują wiec aż za nadto ogólnego wrażenia. Polecam wszystkim fanom romansów paranormalnych (którego lekkie zabarwienie można odkryć w Alicji) no i oczywiście Zombie. Książka naprawdę ostro wciąga i nie można się oderwać.

ocena: 8/10 

Czytelnicze podsumowanie stycznia z muzycznym akcentem.

Witajcie!
W dniu dzisiejszym przychodzę do was z postem dość dla mnie wyjątkowym.
Dzisiaj dokonam podsumowania mojego czytelniczego miesiąca stycznia. Będzie to również podsumowanie mojego pierwszego miesiąca na bloggerze, tym bardziej uważam ten post za dość osobliwy...
 Rozpocznę może od mniej książkowych spraw: mianowicie statystyk mojego bloga po pierwszym miesiącu funkcjonowania.

Mojego bloga wyświetliliście aż: 700 razy
Zyskałam swoich pierwszych: 18 obserwatorów
Otrzymałam również 44 komentarze

Dziękuję wszystkim za takie ładne, wysokie cyfry jak na pierwszy miesiąc działalności.
Teraz kiedy przedstawiłam już kilka nudnych cyferek, czas na podsumowanie mojego czytelnictwa w tym miesiącu. Od razu uprzedzam, że nie zawsze czytam tak wiele książek, w tak krótkim czasie (być może pobiłam w tym miesiącu swój niepisany rekord w liczbie przeczytanych książek). Często zapał do czytania wygasa mi szybko i może się okazać, że w przyszłości będę czytała książkę miesięcznie, lub nawet gorzej, mam jednak nadzieję, że w tym roku nie będzie tak jak w latach poprzednich.
 W styczniu przeczytałam: 11 książek (i jedną zaczęłam czytać, lecz nie mam do niej weny)
 1. Jo Nesbo  Wybawiciel - 432 strony
 2. Arthur Conan Doyle  Znak czterech  - 180 stron
 3. Krystyna Chiger  Dziewczynka w zielonym sweterku - 288 stron
 4. Jo Nesbo  Pierwszy Śnieg - 432 strony
 5. Thomas Sniegoski  Nefilim - 320 stron
 6. Susan Beth Pfeffer  Życie, które znaliśmy. - 340 stron
 7. Alexandra Monir  Poza Czasem - 287 stron
 8. John Grisham  Zaklinacz Deszczu - 480 stron
 9. Jo Nesbo  Pancerne Serce - 529 stron
 10. John Green  Gwiazd Naszych Wina - 312 stron
 11. Gena Showalter  Alicja w krainie Zombi - 504 stron
   Zaczęłam książkę Na Fejsie z Moim Synem (przemęczyłam 100 stron)
 Co daje razem aż 4204 przeczytane strony, więc około 135 stron dziennie.

Do gustu najbardziej przypadły mi: Gwiazd Naszych Wina, Wybawiciel i Alicja w Krainie Zombi
Największym rozczarowaniem okazało się: Poza Czasem

 
 
Takim oto pozytywnym akcentem w postaci utworu Yellowcard kończę podsumowanie stycznia.
W najbliższym czasie (być może jeszcze dziś) możecie spodziewać się na blogu recenzji książki Alicja w Krainie Zombi. Pozdrawiam i serdecznie zapraszam.

środa, 29 stycznia 2014

10. John Green - "Gwiazd Naszych Wina" (The Fault in Our Stars) recenzja

       To nasza tylko, nie gwiazd naszych wina.

Jeżeli można zakochać się w ksiażce, to książką tą z pewnością będzie "Gwiazd naszych wina"

Autor: John Green
Tytuł: Gwiazd naszych wina (The Fault in Our Stars)
Liczba stron:  312

Szesnastoletnia Hazel ma raka. Oddychanie ułatwia jej aparat tlenowy, nieodłączny dodatek nastolatki. Dziewczyna nie chodzi do szkoły, swoje dni spędza głównie czytając i oglądając program America's Next Top Model. Przez nalegania ze strony rodziców decyduje się chodzić na spotkania grupy wsparcia. Na jednym z takich spotkań poznaje Augustusa, a wtedy jej życie staje do góry nogami.

Nie bez powodu książka została okrzyknięta najlepszą książką 2012 roku. Gwiazd naszych wina to piękna, poruszająca i dowcipna opowieść o życiu i śmierci. O ziemskiej egzystencji i umieraniu. To opowieść o miłości napisana z niezwykłym polotem. Napisana nie tylko dla młodzieży. Gwiazd naszych wina to książka dla każdego. Książka idealna, która wywołuje w czytelniku plejadę najróżniejszych odczuć.

Nie jestem fanką tego typu literatury i sama sobie się dziwię, że tak mnie ta książka ujęła. Styl autora jest świeży i bardzo przyjemny do czytania. Od książki nie można się oderwać, wciąga i uzależnia. To nie jest kolejne średniej klasy czytadełko, powieść Greena jest według mnie arcydziełem i zdecydowanie najlepszą książką jaką miałam okazję czytać w ostatnim czasie, a może nawet najlepszą jaką czytałam w ogóle. Książka wzrusza, bawi i sięga do wnętrza umysłu czytającego wywołując wiele pozytywnych uczuć. Dawno już tak się nie uśmiałam czytając i dawno tak bardzo nie płakałam podczas czytania.

Książka jest świetnie napisana, nie przytłacza a dialogi są mistrzowskie. Świetnie wykreowane postaci sprawiają, że czytelnik czuje się bliski wszystkich wydarzeń i przeżywa to co przeżywają bohaterowie. Jestem pod wrażeniem. Pierwszy raz mam ochotę przeczytać książkę po raz kolejny zaraz po jej skończeniu i pierwszy tak na prawdę raz nie jestem w stanie wyjść z świata, który nie jest przecież światem fantastycznym. Nie łatwo mi będzie przejść na tej książce do porządku. Książka Greena to Arcydzieło przez wielkie A. Polecam ją wszystkim, bo na prawdę warto przeczytać Gwiazd naszych winę. Wprost nie mogę się doczekać kiedy dane będzie mi sięgnąć po inne książki autora a i do tej jestem pewna, że wrócę i przeczytam ją po raz kolejny, żałuję tylko, że nie dane mi było przeczytać jej wcześniej.

To nie tylko książka jednego roku, to książka najbliższych lat i książka lat ubiegłych.


W najcięższych chwilach Bóg stawia na naszej drodze najlepszych ludzi.


     ocena: 10/10                                              

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Stosik 1/2014. Moje książkowe zdobycze stycznia

Witajcie!
Ten post chciałam Wam przygotować już wcześniej, ale czekałam jeszcze na trzy książki, więc dopiero dziś, kiedy mam już wszystkie książki i nic więcej mojej biblioteczki nie zasili zasiadłam do zrobienia mojego pierwszego stosika. Wątpię aby takie stosiki pojawiały się na blogu regularnie, ponieważ tak na prawdę rzadko zdarza mi się kupowanie sporej ilości książek 'na raz'. W poprzednich latach kupowałam raczej mało i to tak na prawdę pierwszy mój tak duży zakup w ciągu miesiąca. Przejdę więc od razu do rzeczy! Książki przedstawię od góry. Zaczynamy!

1.Marek Krajewski - Liczby Charona (akcja książka za 1 zł - Znak)
2. J.A. London - Ciemność przed świtem (kiermasz książek w Realu)
3. Elizabeth Miles - Furie (Kiermasz książek w Realu)
4. John Grisham - Zaklinacz deszczu (Kiermasz książek w Realu) KRÓTKA OPINIA

5. Isaac Marion - Ciepłe ciała (Kupiona na LubimyCzytać.pl)
6. Veronica Roth - Niezgodna (Kupiona na LubimyCzytać.pl)

7. Ann Aguirre - Enklawa (Wyprzedaż w TESCO)
8. Simon R. Green - Coś z Nightside (Wyprzedaż w TESCO)
9. John Green - Gwiazd Naszych Wina (Empik)
10. Alexandra Monir - Poza czasem (Empik) RECENZJA
11. Rosamund Lupton - Potem (Kiermasz książek w Realu)

12.Gena Showalter-Alicja w Krainie Zombi (Empik)

 To by było na tyle moich zakupów zrobionych w styczniu. Właśnie zaczęłam ferie, więc czasu na czytanie będę miała bardzo dużo. Prawdopodobnie w ciągu kolejnych dwóch pojawi się więc więcej recenzji i opinii, czekajcie więc na kolejne posty. Już w piątek PODSUMOWANIE MIESIĄCA.
A co wy nabyliście w tym miesiącu? A może chcielibyście przygarnąć którąś z książek, które do mnie trafiły? PISZCIE!

niedziela, 26 stycznia 2014

9. Jo Nesbo - "Pancerne serce" (Panserhjerte) recenzja

Witajcie!
Nadal ten sam Nesbo, ale jakby trochę nie do końca. Zapraszam ->

Tytuł:
Pancerne srece (Panserhjerte)
Autor: Jo Nesbo
Liczba stron: 529

Pancerne serce to trzecia książka autora jaką dane mi było przeczytać. Nie mogę powiedzieć, że pozycja mnie rozczarowała, ale nie mogę też z czystym sercem przyznać, że ujęła mnie tak bardzo jak poprzednie dwie. Nesbo utrzymuje przyjęty wcześniej poziom, ale nie spełnia moich oczekiwań do końca.

Książka jest świetna. Nie brakuje w niej niczego co odnalazłam w Wybawicielu i Pierwszym śniegu, ale mimo wszystko ta książka wydaje mi się trochę słabsza. Książka pełna wielu, skomplikowanych wątków. Wodzi czytelnika za nos aby na końcu przywalić mu rozwiązaniem jakiego się nie spodziewał. Za każdym razem kiedy pomyślę "a więc to tak!" okazuje się, że to jednak nie to i dalej muszę błądzić po rozdrożach niewiedzy. Ciekawe rozwiązania wątków i wiele zwrotów akcji.

Zapytacie więc zapewne 'dlaczego?' Pancerne serce nie do końca mnie ujęło. Sama nie potrafię sobie dokładnie odpowiedzieć na to pytanie. Może wynikało to z odebrania odrobiny realizmu książce, kiedy to Harry pokonuje bez szwanku niektóre trudne sytuacje jakby w ogóle nie był człowiekiem. Co mnie się osobiście nie podobało, ponieważ jak wspomniałam zaważyło na realizmie książki, która bynajmniej nie miała opowiadać o żadnym nadczłowieku, a jedynie tym samym Harrym Hole znanym nam z wcześniejszych części. Pominę fakt niezwykle irytującej mnie postaci Kai Sonless oraz wielu innych na prawdę irytujących drobnostkach w książce zawartych. Nie miałam takiego odczucia przy poprzednich książkach więc teraz uznaję to za kolejny minus.

Jak pisałam wcześniej, książka utrzymuje poziom jeśli chodzi o typowe dla kryminałów wątki, które jak zwykle okazują się być jak zwykle świetnie dopracowane i przemyślane i tak jak trzeba zaskakują czytelnika. Gdyby nie kilka innych żenujących i irytujących niedociągnięć (lub bardziej może 'przeciągnięć', które były zbędne) to książka zachwyciłaby mnie równie co poprzednie.

Zdarzało mi się czytając Pancerne serce złapać na tym, że pomijam fragmenty, ponieważ książka momentami zaczynała mnie nudzić i to realnie po prostu autor przynudzał. Jest to kolejny minus, który jakoby zaważył na mojej ocenie, która jest więc taka, a nie inna.

Czy książkę polecam? Oczywiście. Poza tymi kilkoma przesadnie dorzucanymi momentami książka nie ustępuje aż tak bardzo przed Wybawicielem  Pierwszym śniegiem, ale nadal uważam ją za nieco gorszą od tych części. Książka wydaje mi się za długa, w tym sensie, że można by obyć się bez wielu zabiegów, które autor zastosował, a na prawdę byłaby genialna. Mimo więc wszystkich tych minusów serdecznie wszystkim polecam. Może Was te drobnostki nie będą raziły w tym stopniu co mnie.

"Tylko trudno o tym myśleć, kiedy słońce grzeje skórę, woda pluska na wargach, człowiek czuje idiotyczną chęć życia w każdym uderzeniem serca i jest gotów zapłacić nawet za okruchy czasu tym, co zdołał zdobyć w życiu: godnością, pozycją, zasadami"


ocena: 7/10

piątek, 24 stycznia 2014

#8 John Grisham - "Zaklinacz deszczu" (The Rainmaker) Crime&Story

Tytuł: Zaklinacz deszczu (The Rainmaker)
Autor: John Grisham
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: Amber
Z okładki:
Rudy Baylor skończył właśnie studia prawnicze i ma problemy ze znalezieniem pracy. W końcu trafia do niewielkiej, mało znanej kancelarii, gdzie dostaje swoją pierwszą sprawę. Ma reprezentować chorego na białaczkę chłopca, który postanawia zaskarżyć potężne towarzystwo ubezpieczeniowe. Choć zadanie przypomina walkę Dawida z Goliatem, idealistycznie nastawiony Rudy podejmuje się tego trudnego zadania. Czy uda mu się zwyciężyć w nierównym starciu z nieuczciwą korporacją?
Opinia:
Od dawna interesuje mnie tematyka prawa i porządku. Z wielką chęcią dokształcam się w tym zakresie jeszcze przed pójściem na studia. Poza zainteresowaniem zbrodnią i genezą przestępstwa pasjonuje mnie również późniejsze postępowanie z winowajcami. Dlatego też, jako, że wcześniej na powieści o tematyce prawniczej nie trafiłam bardzo chętnie zabrałam się do czytania "Zaklinacza deszczu". Książka w moje ręce wpadła przypadkiem na wyprzedaży i dość szybo trafiła 'na warsztat'. Książka przedstawia Nam życie adwokata, którego zawód kojarzy nam się głównie z luksusem i wielkością od nieco innej, bardziej brutalnej strony. Jak się okazuje dla wielu adwokatów życie nie jest bajką, a do zyskania renomy potrzeba wiele wysiłku. Rudy jako świeżo upieczony adwokat podejmuje się jakoby walki z wiatrakami decydując się na reprezentowanie rodziny umierającego na białaczkę chłopca w nierównym pojedynku z nieuczciwym towarzystwem ubezpieczeniowym. Jak potoczy się sprawa? Czy Rudy będzie w stanie dotrzeć do sprawiedliwości i zrekompensować chociaż częściowo cierpienia dotkniętej tragedią rodziny? Czy on sam wyjdzie na prostą i wybije się w adwokackim świecie? Tego wszystkiego dowiecie się sięgając po ksiażkę Zaklinacz deszczu, która w bardzo fajny sposób przedstawia nam mechanizm działania sądów. Książkę czyta się całkiem szybko, chociaż w niektórych fragmentach jest dosyć nudnawa i trochę zniechęca, nadrabia jednak całkiem fajnym ciągiem przyczynowo-skutkowym.

Nie chciałam poświęcać na tę książkę dużej recenzji, bo mam na półce jeszcze wiele książek do przeczytania, a takie pełne recenzje zajmują trochę czasu, postanowiłam więc umieścić tylko tradycyjną notkę jakie często już tutaj umieszczałam. Właśnie zaczęłam ferie i będę miała na prawdę wiele czasu na czytanie i recenzję. Już w przyszłym tygodniu planuję pokazać wam pierwszy stosik, który w tym miesiącu uzbierał mi się całkiem niezły oraz czytelnicze podsumowanie miesiąca. Trzymajcie się ciepło i czekajcie na kolejne posty.

ocena: 7/10

czwartek, 23 stycznia 2014

Kuroneko w świecie seriali: Elementary

Witajcie!
Jak wspominałam żadna ze mnie kinomaniaczka. Co innego jeśli mowa o serialach, które oglądam wręcz nałogowo. Pominę na razie oglądane serie anime (którym w przyszłości również poświęcę notkę na blogu) i zacznę od 'zwyczajnych' seriali. Na pierwszy ogień pójdzie mój ulubiony: Elementary
 Dawno, dawno temu sir. Arthur Conan Doyle stworzył postać niezwykłego, nietypowego i genialnego detektywa Sherlocka Holmesa, który stał się inspiracją wielu filmów i seriali i do dziś powstają według różnych wizji słynnego detektywa.  
Jedną z takich wizji przedstawia nam Robert Doerthy w stworzonym przez siebie serialu Elementary. Jest to zdecydowanie mój ulubiony obraz Holmesa (i zdecydowanie  najładniejsza doktor Watson) z jakim miałam okazję się zetknąć. Akcja toczy się w czasach współczesnych, w Nowym Jorku gdzie Sherlock Holmes i jego terapeutka (towarzyszka trzeźwości) Joan Watson, pełniąc rolę konsultantów pomagają nowojorskiej  policji w rozwiązywaniu najtrudniejszych spraw.
W roli Sherlocka oglądać możemy Johnnego Lee Millera (Dracula2000, Byzantium, Dark Shadows).
Moim zdaniem świetnie sprawdził się w roli dość ekscentrycznego detektywa i na prawdę z przyjemnością ogląda się serial z Johnnym w roli Holmesa. Ja bynajmniej bardzo pozytywnie odbieram tę postać (jak wszystkie 'wcielenia' detektywa) i jest dla mnie jedną z lepszych wersji detektywa.
W rolę doktor Watson wcieliła się znana Wam być może z Aniołków Charliego Lucy Liu. Postać może mniej barwna i ciekawa, przynajmniej w tej interpretacji, ale jednak przyjemna i w duecie z Millerem sprawdza się świetnie i na prawdę miło ogląda się ich razem na ekranie.
 Innymi ważnymi, często spotykanymi na ekranie postaciami są Kapitan Toby Gregson (w tej roli: Aidan Quinn) oraz Detektyw Marcus Bell (Jon Michael Hill). Taki kwartet gra nam świetne przedstawienie, przy którym możemy się pośmiać, popłakać i pogłówkować. Czasami może Nam być trudno nadążyć za rozumowaniem Holmesa, ale serial ogląda sie bardzo przyjemnie i czas poświęcony na oglądanie Elementary nie jest dla mnie czasem zmarnowanym.
 W Elementary nie brakuje nam Doylowkich wątków, których konkretne przykłady w tym poście pominę. Mamy do czynienia z mniej i bardziej zawikłanymi sprawami, które czasem na pierwszy rzut oka wydają się nam proste, a w punkcie kulminacyjnym przynoszą nam zaskakujące zakończenie.
Serdecznie polecam wszystkim, którzy nie mieli jeszcze okazji zapoznać się z serialem Elementary aby zasiedli w wolnej chwili przed telewizorami czy komputerami i włączyli sobie Elementary, mam nadzieję, że spodoba Wam się tak bardzo jak mnie.

niedziela, 19 stycznia 2014

#7 Timeless: Alexandra Monir - "Poza czasem" recenzja

Witajcie!
Właściwie mam mieszane uczucia co do tej książki...
Kupiłam ją wczoraj i przed chwilą skończyłam czytać. Postanowiłam od razu podzielić się z wami moimi przemyśleniami.

Tytuł: "Poza czasem" (Timeless)
Autor: Alexandra Monir
Liczba stron: 287

"Kiedy Michele Windsor dotyka tragedia, dziewczyna zmuszona jest przeprowadzić się z Los Angeles do Nowego Jorku, do dziadków, których nie poznała nigdy wcześniej. W starym, pełnym rodzinnych sekretów domu przy Fifth Avenue, Michele odkrywa pewien tajemniczy przedmiot: Dziennik jednej z jej przodkiń, który ma niesamowitą moc..."


Prawdziwa miłość jest wieczna...  Głosi napis na okładce. Czy tak faktycznie jest? Autorka próbuje w swojej powieści ukazać nam, że to prawda. Czy kogoś to przekona zależy chyba od osobistych cech czytelnika. Ja: nie jestem pewna...

Michele mieszka ze swoją matką w Los Angeles. Wiodą szczęśliwe życie. Pewnego dnia jednak spokojne dotychczas życie dziewczyny odmienia śmiertelny wypadek matki. Musi porzucić życie jakie znała od zawsze na rzecz zamieszkania z bogatymi dziadkami, członkami nowojorskiej elity. Początkowo nie jest przekonana, ale ostatecznie ze względu na matkę zgadza się na przeprowadzkę.

Nowe życie jest dla niej czymś niezwykłym. Wielki dom, służba, nowa, elitarna szkoła...

Kiedy odnajduje dziennik Clary Windsor rozpoczynają się niezwykłe podróże w czasie. Podczas jednej z nich poznaje Philipa, chłopaka o którym śniła odkąd sięga pamięcią. Zakochują się w sobie. Jednak czy taka ponadczasowa miłość ma szanse? Jak wielkie znaczenie dla całego rodu miały podróże Michele?

Nie jetem przekonana do tej książki. Nie jest zła, ale nie zaczarowała mnie. Zawsze kiedy czytam, jestem w stanie bez problemu wczuć się w sytuację, poczuć towarzyszącą wydarzeniom magię. Tu jednak nic takiego się nie stało. Książka mnie nie porwała i nie przeniosła do innego wymiaru, co miałam nadzieję, że uczyni. Może to przez "odwyk" od fantastyki połączonej z romansem, a może po prostu tej magii tam nie ma?(!) Dopiero po 170u stronach książka zaczęła robić się bardziej interesująca, akcja się rozkręca i zaczyna wciągać. Nadal jednak nie w takim stopniu w jakim się spodziewałam.

Ukazana w Poza czasem miłość i magia są dla mnie trochę naciągane i sztuczne. Nie jestem w stanie zachwycać się niesamowitym klimatem, bo autorka swoim pisaniem tego po prostu nie oddaje. Romans paranormalny powinien czarować, wciągać, poruszać. Poza czasem tego nie robi, chociaż utrzymuje niezły poziom i nie jest całkowicie pozbawiony tych elementów, ale ogranicza je do minimum. Nie mogłam wczuć się w stworzoną atmosferę, chociaż się starałam.
Mimo wszystko uważam tę książkę za całkiem przyjemną. Miło mi się ją czytało, chociaż nie utonęłam w słowach, jak w przypadku wielu innych książek, to jest w niej coś co nie pozwala powiedzieć, że jest zła. Coś co zachęca do poznania kontynuacji. Ja na pewno przeczytam drugą część, kiedy ukaże się w Polsce.

Myślę, że wielu osobom może się spodobać i zobaczą w niej większy potencjał niż ja. Jak wspomniałam: nie mówię, że to zła książka, po prostu czytywałam lepsze.Warto sięgnąć po Poza czasem jeśli lubicie motywy podróży w czasie. Możliwe, że przypadnie Wam do gustu bardziej niż mnie. Książka Monir to lekka historia o ponadczasowej miłości. Czy prawdziwa miłość faktycznie jest wieczna? Przekonajcie się sami sięgając po Poza czasem.

Na zakończenie mam dla Was jeszcze cytat, który szczególnie utkwił w mojej pamięci:
 Nic na świecie nie jest cię w stanie zniszczyć poza tobą samą. Złe rzeczy przdarzają się wszystkim, ale kiedy trafia na ciebie, nie możesz po prostu rozpaść się na kawałki i umrzeć.Musisz walczyć. Jeśli tego nie zrobisz, poniesiesz klęskę. Jeśli stawisz czoło problemom, zwyciężysz na pewno. 
  
Ocena: 6/10                                          

sobota, 18 stycznia 2014

Recenzja filmu "Pod Mocnym Aniołem"

Kiepski ze mnie recenzent książkowy, ale filmowy jeszcze gorszy. Mimo to chciałam się z Wami podzielić moimi odczuciami po obejrzeniu dramatu w reżyserii Wojtka Smarzowskiego "Pod Mocnym Aniołem"



 Nie często chodzę do kina, ponieważ jak już Wam napisałam słaby ze mnie kinoman. Coś musi mnie bardzo zainteresować żebym się zdecydowała udać na to 'aż' do kina. Przyznaję się, że nie oglądałam wcześniej filmów Smarzowskiego i nie mogę porównać w żaden sposób reprezentowanego stylu tworzenia. (Nie czytałam również książki Pilcha)


Jerzy (Robert Więckiewicz) jest pisarzem i alkoholikiem. Chociaż tak na prawdę długo nie zdaje sobie sprawy z tego, że faktycznie jest uzależniony w pełnym znaczeniu tego słowa. W niezbyt romantycznych okolicznościach poznaje młodą kobietę, w której się zakochuje (w tej roli Julia Kijowska) i rozpoczyna walkę z nałogiem. Jednak jego próby nie dają długotrwałego rezultatu, raz po raz trafia na odwyk. W klinice poznaje innych pacjentów (Kinga Preis, Jacek Braciak, Marcin Dorociński, Arkadiusz Jakubiak, Marian Dziędziel, Iwona Wszołkówna, Krzysztof Kiersznowki), w pokonaniu nałogu pomagają im Katarzyna (Izabela Kuna) oraz doktor Granada (Andrzej Grabowski)

Jeśli chcielibyście lekkiego, zabawnego obnażenia ludzkich słabości z pewnością się Wam ten film NIE spodoba. Film w dość brutalny i nie pozbawiony i realistyczny sposób pokazuje życie alkoholika. Każdy z pacjentów przedstawia swoją historię, pełną dramatyzmu i dość drastycznych scen. Możemy zobaczyć wiele scen bez żadnego przymrużenia oka na problem pokazujące mroczne strony alkoholizmu, deliryczne zachowania, niekiedy można by pomyśleć obrzydliwe i przerażające.
 Akcja tworzy jakby pętlę: raz po raz widzimy jak Jerzy pije, trafia na odwyk, aby później znowu powrócić do picia i obskurnej egzystencji alkoholika w ciągu. Ten cykl powtarza się kilkukrotnie, widz właściwie nie jest pewny dokładnie ile razy.

Właściwie sama nie wiem dokładnie co czuję po obejrzeniu "Pod Mocnym Aniołem", przeraża mnie, że takie rzeczy dzieją się na prawdę i że wielu ludzi właściwie nie ma świadomości czym jest alkoholizm. Kilkukrotnie odwracałam wzrok od ekranu przy niektórych scenach (a jestem bardzo odporna na brutalne/obrzydliwe/okrutne sceny, więc zdarzyło mi się to wcześniej tylko przy "Martyrs"). Film robi wrażenie, w moim odczuciu nie da się od razu po obejrzeniu przejść do porządku dziennego. Film bez żadnych barier pokazuje nam problem alkoholizmu.

Zakończenie jest dla mnie idealne. Stanowi symboliczną, zmuszającą widza do przemyślenia sytuacji i niejako możliwości wyboru. Nie jest to nic wybitnie oryginalnego, ale na prawdę przemyślane zastosowanie metafory.

Trudno mi powiedzieć, czy polecam film. Mnie chwycił i innych też może chwycić, innych z kolei odpychać, czy odrażać. Sądzę jednak, że warto obejrzeć żeby zobaczyć jak alkohol może się stać symbolem upadku człowieka i jak trudno z nim walczyć, kiedy już raz się zacznie.

Ocena: 9/10

piątek, 17 stycznia 2014

#6 Susan Beth Pfeffer - "Ocaneni. Życie, które znaliśmy" (Life As We Knew it) Recenzja #2

Autor: Susan Beth Pfeffer
Tytuł: "Życie, które znaliśmy"
Liczba stron: 340
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2012
"Miranda ma 16 lat. Mieszka w Pensylwanii. Żyje zwyczajnym życiem. Opisuje je w dzienniku. Dzień po dniu. Wzloty i upadki. Szkoła, rodzina, przyjaźń, miłość. I nagle koniec. Gigantyczne faje tsunami. Trzęsienia ziemi. Wybuchy wulkanów... 
Czas próby. Próby charakteru, woli, zaufania do najbliższych i samych siebie"

W dzisiejszych czasach niektóre rzeczy wydają nam się oczywiste; wstajemy rano, myjemy się, ubieramy, jemy, pracujemy, uczymy się. Nie rozumiemy jak ważne są dla nas te proste jakby się wydawało czynności. Żyjemy tak jakby zawsze miało tak być. Co się jednak stanie gdy pozornie niegroźna rzecz zadecyduje o naszej dalszej egzystencji?

To miało być niewiele znaczące zjawisko astronomiczne, okazja do zadania uczniom dodatkowych oprac domowych i chwili rozrywki dla przełamania codziennej rutyny. Nikt nie spodziewał się gwałtownej zmiany, a jednak... Asteroida wypycha księżyc z orbity...i już nic nie będzie takie samo.
 Świat zalewają fale tsunami, ludzie borykają się z trzęsieniami ziemi i wylewami wulkanów. Miliony ludzie tracą życie, a Ci którzy żyją ograniczają się do pustej egzystencji, do przetrwania.
 

Miranda jest zwyczajną szesnastolatką. Jej rodzice się rozwiedli, ale nadal ją kochają i dbają o nią. Ma dwóch braci, Matta (studenta) oraz uwielbiającego baseball Johnnego. Kiedy pojawiają się ogłoszenia o zbliżającej się komunikaty o tym, że w kierunku książęca zbliża się asteroida ludzie nie zaczynają panikować, przeciwnie cieszą się, zamierzają świętować, w końcu media podają, że nie ma żadnego zagrożenia. Coś jednak poszło nie tak. Obliczenia okazały się błędne, a księżyc zostaje wypchnięty z orbity w kierunku Ziemi. Jeszcze przez pewien czas ludzie mają nadzieję, że wszystko wróci do normy, czy tak się jednak stanie?
Miranda prowadzi dziennik, w którym opisuje swoje życie. Pisze o przyjaciołach, znajomych, rodzinie. Później opisuje także to "nowe życie", które wywraca się o 180 stopni po zderzeniu się księżyca z kometą. Po tym nie ma już miejsca na "zwyczajność", każdy troszczy się o siebie.


Książka jest pierwszą częścią trylogii z pogranicza science-fiction i dystopii (okładka). 

"Życie, które znaliśmy" czyta się szybko i przyjemnie. Niektórzy bohaterowie przypadają do gustu bardziej inni mniej, ale nie ma żadnych rażąco przeszkadzających postaci. Styl autorki jest przyjemny, naturalny co sprawia, że chce się czytać, a chwile spędzone z lekturą można uznać za na prawde udane. Książka pokazuje jak duży wpływ mają na nasze życie rzeczy oczywiste, jak chociażby położenie księżyca na właściwym miejscu. Nie doceniamy tego co mamy, ponieważ większość z nas ma naprawdę dużo, chociaż nam wydaje się, że mamy mało. Od dawna chciałaam przeczytać tę książkę (nim jeszcze ukazała się w Polsce, ale później miałam nieplanowany urlop od fantastyki i kupowania książek więc koniec końców dopiero teraz po nią sięgnęłam) nie czytałam wcześniej żadnej powieści o dystopijnym świecie, nie czytuję też sci-fi, ale ta pozycja przypadła mi do gustu (szkoda, że wydawnictwo tak się ociąga z kontynuacją). Nie jest to może arcydzieło, no i nie mam też porównania z innymi powieściami z tych gatunków, ale chyba nawet trochę mnie pani Pfeffer zachęciła. Po kolejną część bardzo chętnie sięgnę kiedy się ukaże. 
Jeśli lubicie "takie klimaty" to z czystym sercem mogę tę książkę Wam polecić. Jest dosyć lekka, więc myślę, że będzie dobra również dla tych którzy tak jak ja nie mieli wcześniej styczności z takim połączeniem gatunku 


Ocena: 7/10

środa, 15 stycznia 2014

12 zapowiedzi na styczeń i luty 2014 : Kryminał, Fantastyka, Romans

Witam ponownie!
Jakiś czas temu zapowiadałam Wam ukazanie się książki "Poza czasem" która w dniu dzisiejszym (w towarzystwie trzech innych pozycji od Jaguara) miała swoją premierę.
Jako, że nie przeczytałam niczego nowego od zakończenia "Nefilima", a znalazłam trochę czasu na napisanie nowej notki postanowiłam zrobić notkę całą poświęconą zapowiedziom. Przedstawię kilka pozycji które wydały mi się interesujące (nie wiem, czy wszystkie te książki sama chcę przeczytać, ale może Wy znajdziecie coś dla siebie, dlatego umieszczam również te mniej mnie interesujące tytuły")

Terry Prattchet, Stephen Baxter - "Długa Wojna" (Prószyński i S-ka)
Z Kategorii: Fantastyka
"Długa Ziemia stoi otworem. Ludzkość rozprzestrzeniła się po niezliczonych światach, a flotylle sterowców łączą je, wspomagając wyprawy badawcze, wymianę handlową i rozwój kultury.
Jednak gdy cała ludzkość kształtuje Długą Ziemię, ona sama też wpływa na ludzi. A zbliża się punkt kolizji kilku ważnych kryzysów.
Ponad milion kroków od oryginalnej Ziemi Podstawowej, wyrasta nowa Ameryka – młody naród, który dość ma słuchania Podstawowego Rządu.
Trolle – pełne gracji stworzenia obdarzone świadomością zbiorową, których pieśń rozbrzmiewała kiedyś na całej Długiej Ziemi – wobec niepowstrzymanego marszu ludzkości zaczynają milknąć... i znikają.
To Joshua Valienté, który – w towarzystwie wszechwiedzącej istoty znanej jako Lobsang – przed laty zbadał te równoległe światy. I do Joshuy Valienté Długa Ziemia zwraca się teraz o pomoc. Ponieważ pojawia się całkiem realna groźba wojny...
...wojny, jakiej ludzkość jeszcze nie prowadziła." 
Ten duet znacie zapewne z książki "Długa Ziemia", której niestety nie czytałam, ale z pewnością zapoznam się z obiema częściami.

 Premiera: 21.01.2014


Eric Emmanuel Schmitt - "Tajemnica Pani Ming" (znak)
 Z Kategorii: Literatura Obca
Pani Ming, mądra, serdeczna kobieta, uwielbia opowiadać o dziesięciorgu swoich dzieci. Liczna rodzina zdaje się być jej całym światem. Główny bohater, przyjezdny z Europy, odwiedzający współczesne Chiny, jest zafascynowany jej osobą. Wiedziony ciekawością postanawia odkryć największy sekret pani Ming, dowiedzieć się, co kobieta skrywa za fasadą swoich poruszających, choć niewiarygodnych opowieści.  W swojej nowej książce Schmitt z właściwą sobie wrażliwością jeszcze raz dotyka najskrytszych tajemnic ludzkiej duszy, mistrzowsko odmalowuje emocje, o których najtrudniej jest mówić. Premiera: 19.02.2014

Unni Lindell - "Człowiek mroku" (Czarna Owca)
Z Kategorii: Sensacja, Kryminał
"Z balkonu mieszkania na szóstym piętrze wypada kobieta w średnim wieku. Samobójstwo? Ktoś widział cień mężczyzny w czapce za jej plecami. Zaraz potem znika bez śladu Lili Rudek, zatrudniona na lato do sprzątania na kempingu pod Moss. Dziewczynę nękało nocami przeczucie, że jest śledzona. Za oknem jej domku przesuwał się cień mężczyzny... Czy to przypadek, że właściciel kempingu mieszka w tym samym bloku co zabita kobieta? Akcja Człowieka mroku rozpoczyna się w kilka miesięcy po Miodowej pułapce. Wątek kryminalny splata się z konfliktami między doświadczonym, nieco konserwatywnym i sztywnym bohaterem dotychczasowych kryminałów tej autorki, Cato Isaksenem, a nową pracownicą grupy śledczej, Marian Dahle, osobą impulsywną, empatyczną i niekoniecznie uznającą reguły drogi służbowej. Ich nieporozumienia muszą jednak ustąpić wobec niesłychanie złożonej zagadki kryminalnej"
Premiera: 19.02.2014
Charlaine Harris - "Trzy sypialnie, jeden trup" (Replika)
 Z Kategorii: Sensacja, Kryminał
"Bystra detektyw amator znowu na tropie zagadki kryminalnej i... własnych marzeń!
Aurora Teagarden – sympatyczna okularnica i była bibliotekarka z niewielkiego miasteczka Lawrenceton w stanie Georgia – właśnie próbuje swoich sił w handlu nieruchomościami. Jej debiut w branży spokojnie można nazwać spektakularnym: kiedy oprowadza klientów swojej matki po zjawiskowym domu Andertonów, w jednej z trzech mieszczących się na piętrze sypialni odkrywa półnagie zwłoki kobiety. W kręgu podejrzanych o morderstwo nagle znajdują się wszyscy pośrednicy w Lawrenceton... i nie tylko.
Roe ma także inne zmartwienia na głowie. Usiłuje sprzedać odziedziczony po starszej koleżance dom, który
– bo przecież nie mogłoby być inaczej! – znajduje się vis a vis mieszkania byłego faceta Roe, i znaleźć sobie lokum jak najdalej od Arthura, jego żony i córki. Do tego, choć Aurora od kilku miesięcy spotyka się z Aubreyem, nagle traci grunt pod nogami, gdy jej oczy napotykają brązowe spojrzenie nowego klienta matki, niejakiego Martina...
Wciągający kryminał retro z wątkiem romansowym w tle!" Premiera: 21.01.2014

Lisa Kleypas - "Jezioro marzeń" (Prószyński i S-ka)
Z Kategorii: Literatura Kobieca
"Zoe i Alex to ogień i woda, światło i mrok. Jednak czasem wystarczy przebłysk światła, by rozproszyć ciemność, a miłość dokonuje cudów.Alex Nolan to zgorzkniały i cyniczny mężczyzna. Nie przypomina swoich braci, Sama i Marka, którzy podobnie jak on mieszkają nad Zatoką Friday. Oni wierzą w miłość i uważają, że warto zaryzykować cierpienie, by zyskać szczęście. Jednak Alex żyje we własnym piekle, zwalczając demony za pomocą whisky. Wtedy pojawia się duch. Tylko Alex go widzi. Czy zaczyna tracić zmysły?Zoe Hoffman jest łagodna i romantyczna. Kiedy spotyka uderzająco przystojnego Alexa Nolana, wie, że powinna od niego uciekać. Nawet Alex jej to mówi. Jest w nim jednak coś, co przyciąga Zoe, która chce go przekonać, że miłość naprawdę istnieje.Duch nie wie, kim jest i dlaczego musi przebywać w domu Nolana. Wie tylko, że kiedyś kochał jakąś dziewczynę. Alex i Zoe posiadają klucz do jego tajemnicy…"
Premiera: 16.01.2014

J.A. Redmerski - "Na krawędzi nigdy" (Filia)
Z Kategorii: Literatura Obca
"Pewnego dnia Camryn Benett porzuca swoje dotychczasowe życie i wsiada w pierwszy lepszy autobus. Rusza w nieznane, zabiera ze sobą jedynie pieniądze i telefon. Na trasie spotyka tajemniczego Andrew Parrisha. Mężczyzna jest przystojny, zagadkowy i zachowuje się tak, jakby wczoraj i jutro nie istniały. Razem przemierzają gorącą i dziką Amerykę. Dzięki Andrew Camryn odkrywa, czym jest miłość i gorąca namiętność. Te kilkanaście dni, które spędzają razem, zmienia ich bezpowrotnie. Jednak Andrew ma tajemnicę, jedną z najgorszych. Przyjdzie czas, w którym Camryn dowie się, co ukrywa jej ukochany. Czy prawda złączy ich na wieki, czy bezpowrotnie rozdzieli? Finał tej historii wyciśnie łzy z niejednego oka.
To powieść drogi, książka o miłości, namiętności, życiu chwilą i w zgodzie ze sobą. Historia Andrew i Camryn otwiera nam oczy na to, jak ważne jest podążanie za swoimi pragnieniami i jak intensywne, namiętne, kolorowe, ale także pełne bólu bywa życie."
Premiera: 22.01.2014

Hakan Nesser - "Sprawa Munstera" (Czarna Owca)
Z Kategorii: Sensacja, Kryminał
"Szósta książka w serii kryminalnej Hakana Nessera o komisarzu Van Veeterenie i jednostce policyjnej w Maardam.
Czterech zaprzyjaźnionych ze sobą emerytów świętuje wspólną wygraną w lotto. Niebawem jeden z nich zostaje zadźgany w swoim domu. Kilkadziesiąt ciosów zadanych nożem pozbawia go życia, zanim zdążył choćby tknąć swoją część wygranej. W tym czasie komisarz Van Veeteren jest na urlopie. Pod jego nieobecność inspektor Munster podejmuje się rozwiązać zagadkę zamordowanego emeryta. Lecz gdy kolejny szczęściarz z grupy emerytowanych przyjaciół znika, Munster postanawia zwrócić się o pomoc do Van Veeterena. Rodzinne sekrety i zaskakujące odkrycia nie tylko coraz bardziej
komplikują dochodzenie, ale też narażają Munstera na coraz większe niebezpieczeństwo..."
Premiera: 05.02.2014

 Neil White - "Ostatni na liście" (Amber)
Z Kategorii: Sensacja, Kryminał
Kapitalna intryga prowadzona z dwóch perspektyw, widziana oczami prawnika i detektywa. Znakomity literacki kryminał, gdzie brat staje przeciwko bratu.
"Choice Magazine" 
Mocny, trzymający w napięciu kryminał, w którym Neil White maluje przekonujący portret prawników i policjantów.
eurocrime.co.uk Joe Parker to najbardziej błyskotliwy prawnik w Manchesterze. Sam Parker - najbardziej nieustępliwy detektyw manchesterskiego wydziału zabójstw.
Na obu ciąży nierozwikłane morderstwo ich siostry przed piętnastu laty.
I obaj są zaangażowani w sprawę seryjnych zabójstw, które teraz wstrząsają miastem...
Ronnie Bagley zamordował swoją dziewczynę i dziecko. Czeka w więzieniu na proces. Na dwa tygodnie przed rozprawą żąda nowego adwokata. Twierdzi, że obronić go może tylko Joe Parker. Joe podejmuje się tej sprawy. Nie wie, że jego klient jest bardziej przebiegły, niż się wszystkim wydaje. I że on sam wkrótce stanie do rywalizacji z własnym bratem w sprawie najbardziej przerażającego seryjnego zabójcy, jaki kiedykolwiek działał w Manchestrze. Ani Joe, ani Sam nie przeczuwają, że wspólna przeszłość boleśnie wedrze się do teraźniejszości i doprowadzi obu do szaleńczego wyścigu, w którym stawką jest odpowiedź na pytanie, kto będzie ostatni na liście mordercy..."
Premiera: 28.01.2014

Harlan Coben - "Sześć lat później"
Z Kategorii: Sensacja, Kryminał (Albatros) 
"Minęło sześć lat od kiedy Jake Fisher stał w białym wiejskim kościółku i patrzył jak Natalie, miłość jego życia, wychodzi za innego mężczyznę. Przez sześć lat dotrzymywał obietnicy, jaką wymogła na nim Natalie: że zostawi ją i jej męża Todda w spokoju i nie będzie próbował nawiązać z nią kontaktu. Jednak przez tych sześć lat jego uczucia do niej nie wygasły. Jake wciąż myśli o swojej ukochanej i cudownych chwilach jakie spędzili razem w ośrodku pracy twórczej w Vermoncie. Nie może zrozumieć jej nieoczekiwanej decyzji, ani pogodzić się z jej utratą. Tak więc gdy przypadkiem natrafia w internecie na nekrolog Todda, nie może się powstrzymać i biegnie na jego pogrzeb. Tam czeka go największa
niespodzianka w jego życiu.? Jake odkrywa wiele niepokojących faktów związanych z jego ukochaną Natalie, a także dowiaduje się czegoś o sobie samym. Te fakty są tak dziwne, że chwilami Jake wątpi w swoje zdrowe zmysły, a swoimi upartymi poszukiwaniami najwyraźniej budzi upiory przeszłości, gdyż nagle jego życie jest poważnie zagrożone..."
Premiera: 19.02.2014

 M.J. McGrath - "Białe piekło" (WAB)
Z Kategorii: Sensacja, Kryminał
"Powieść, która zauroczy miłośników bestsellerowego autora Henninga Mankella. Porywająca, tajemnicza historia z Arktyki, a zarazem debiut książkowy „nieprzyzwoicie utalentowanej” pisarki. („New York Times”). Myśliwy nie odpuszcza na szlaku!
Edie Kiglatuk, pół Inuitka, pół biała, jest najlepszym przewodnikiem w dalekim zakątku Arktyki. Jednak jako kobieta nie cieszy się pełnym szacunkiem starszyzny rządzącej w izolowanej społeczności tubylców na Wyspie Ellesmere`a. Gdy podczas prowadzonej przez nią wyprawy jeden z jej uczestników zostaje śmiertelnie postrzelony, morderstwem zajmuje się sierżant policji Derek Palliser. Edie odkrywa, czego turyści, którymi się zajmowała, tak naprawdę szukali w Arktyce. Zbiega się to w czasie, gdy, ku jej rozpaczy, bliska jej osoba popełnia samobójstwo. Choć wydarzenia te na pozór nie wiążą się ze sobą, doświadczenie arktycznego myśliwego mówi Edie, że jest inaczej. Postanawia – z pomocą Dereka lub bez niej – odnaleźć klucz do tych powiązań. W tym celu musi jednak opuścić swoją małą wioskę i wyruszyć na dalekie krańce tundry." Premiera: 29.01.2014

Karen Essex - "Zakochany Drakula" (Albatros)
Z Kategorii: Literarura Obca
 "Londyn, rok 1890. Mina Murray, typowa cnotliwa wiktoriańska heroina o różanych policzkach, staje się obiektem pożądania hrabiego Drakuli. Pięciu "obrońców" rusza jej na ratunek, żeby wyrwać ją ze szponów wampira. Taką wersję tej opowieści znamy. Teraz jednak odkrywamy historię spisaną piórem samej Miny, całkowicie odmienną, bo opowiedzianą z kobiecego punktu widzenia. W tej zuchwałej, porywającej powieści nagradzana autorka Karen Essex tchnęła nowe życie w postacie z Drakuli Brama Stokera i odkryła przed czytelnikiem przedziwne erotyczne podteksty oryginalnego dzieła. Zakochany Drakula swobodnie naśladuje fabułę swojego klasycznego poprzednika, jednak na każdym zakręcie zbacza z wyznaczonej
trasy. W rezultacie powstała mroczna, niesamowita i urzekająca opowieść o nieśmiertelnej miłości i opętaniu." Premiera: 15.02.2014

P.D. James - "Przedsmak śmierci" (WAB)
Z Kategorii: Sensacja, Kryminał 
"Stara panna, Emily Whartonn, i dziesięcioletni syn prostytutki, Darren Wilkes, para nietypowych przyjaciół, znajduje zwłoki w zakrystii londyńskiego kościoła. Dwa brutalne morderstwa stanowią kolejną zagadkę dla oryginalnego oficera policji Adama Dalgliesha. Ofiary pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego, co bowiem może łączyć byłego premiera i… włóczęgę?"
Premiera: 05.02.2014

 Któraś z książek was zainteresowała? Którą wy chcielibyście przeczytać, a która zapowiada się najmniej ciekawie. Piszcie w komentarzach.
                                                                                    Pozdrawiam, kuroneko_ne
 

wtorek, 14 stycznia 2014

#5 Upadli 1 Thomas Sniegoski "Nefilim" ("The Fallen")

Witam!
Planowałam tę książkę opisać w pełnej, "dużej" recenzji, ale postanowiłam jednak poprzestać na mojej tradycyjnej notce z opinią, ponieważ nie mam teraz wiele czasu na dłuższe pisanie. Przejdę więc od razu do opinii.
 
Autor: Thomas Sniegoski
Tytuł: Nefilim ("The Fallen")
Ilość stron: 320
Z okładki: Aaron nie jest złym chłopakiem. Po prostu jest inny... Osierocony w dzieciństwie, porywczy i skłonny do niezrozumiałych zachowań. Samotnik i outsider. Po latach tułaczki znalazł wreszcie swoje miejsce w domu Toma i Lori Stanley. Teraz stara się żyć tak samo jak inni ludzie.
Ale nie jest człowiekiem.
W wigilię osiemnastych urodzin zaczyna śnić. Widzi pole bitwy, chaos, powalane kurzem zbroje, wzniesione miecze. Krew. Słyszy szczęk broni, nienawistne okrzyki, jęki konających.
I łopot ogromnych skrzydeł przysłaniających burzowe niebo.
Zrodzony z anioła i śmiertelnej kobiety, Aaron jest nefilimem. Istotą wstrętną Bogu i jego Potęgom. Ostatnią nadzieją upadłych... Wyrok na niego już zapadł! Tropem Aarona podąża dowódca boskich Potęg, Verchiel.
Cel uświęca środki. W tej wojnie nie będzie jeńców.
Opinia: Z tematyką nefilimów spotkałam się już wcześniej w kilku paranormalach i w sumie jest to tematyka dość ciekawa. Tu nie mamy do czynienia z romansem (a przynajmniej nie jest on w książce najważniejszy, chociaż wątek miłosny się pojawia, to jest on ograniczony do minimum, które nie powinno drażnić ludzi, którzy romansu w fantastyce nie szukają). Odkąd kilka lat temu przeczytałam "Szeptem" (nie dane było mi czytać całej serii, ale znajduje się w założeniach mojej akcji "powrót do fantastyki") przepadam za motywami angelologicznymi w książkach. Książkę bardzo szybko się czyta i chociaż miałam w tym tygodniu bardzo mało czasu na czytanie to zauważyłam, że gdybym dysponowała takimi zasobami czasu jakie mam zazwyczaj na czytanie, to pochłonęłabym ją w jeden dzień. Ogólnie napisana dość prostym, przystępnym językiem (momentami dla mnie zbyt trywialny i odnosiłam wrażenie, że pisał to amator). Książka nie jest wyjątkowo porywająca. Miejscami trochę nudzi, mimo szybkości czytania. Postaci raczej mało ciekawe i niezbyt barwne, ale nie irytujące. Nie jest źle, ale na tle innych czytanych przeze mnie ostatnio książek wypada dość blado (mimo, że nie były to tego typu książki, to po prostu były lepiej napisane) Nie wiem czy prędko sięgnę po kolejną część, ale nie wykluczone, że będę chciała kiedyś tę serię dokończyć.
Ocena: 5/10
Brak Ulubionego Cytatu!
               Kolejnego postu możecie spodziewać się już w weekend. Planuję napisanie dla Was między innymi recenzji filmu "Pod Mocnym Aniołem" i książki Susan Beth Pfeffer
                                                                                                      Pozdrawiam kuroneko_ne

sobota, 11 stycznia 2014

MUSIC POST. Ulubione Utwory #1 + Zapowiedź "Poza czasem" Alexandra Monir (Timeless)

Witajcie!
Tak jak przewidywałam w ostatnim poście czytanie w tym tygodniu musiałam ograniczyć do przykrego minimum. Nie udało mi się więc skończyć żadnej książki. Obiecałam jednak, że jakiś post się ukaże i dziś w końcu znalazłam czas na napisanie go.
Skoro nie mogę nic dla Was zrecenzować postanowiłam, że post ten poświecę mojej drugiej miłości: MUZYCE. Nim jednak przejdę do sedna mam dla Was jeszcze jedną "niespodziankę"(?) : ZAPOWIEDŹ książki "Poza czasem" Alexandry Monir
 
Tytuł: "Poza czasem" (Timeless)
Autor: Alexandra Monir
TAGI: Fantastyka, Podróże w czasie, Romans, Paranormal
Okładka: Kiedy rodzinę Michele Windsor dotyka tragedia, dziewczyna zmuszona jest przeprowadzić się z Los Angeles do Nowego Jorku, gdzie mieszkają jej bogaci i arystokratyczni dziadkowie, których nie poznała nigdy wcześniej. W ich starym, pełnym rodzinnych sekretów domu przy Fifth Avenue, Michele odkrywa największą tajemnicę: dziennik jednej z jej przodkiń, który ma niesamowitą moc: przenosi ją w czasie do 1910 roku, kiedy to został napisany. Tam, na wytwornym balu maskowym, Michele poznaje młodego mężczyznę o intensywnie niebieskich oczach, który przez całe życie nawiedzał ją w snach. Zakochuje się w nim i rozpoczyna romans nie z tego świata.
!W księgarniach już od 15 stycznia! zapoznanie się z tą pozycją umożliwi nam WYDAWNICTWO JAGUAR
Pozycja ta skłoniła mnie do powrotu do romansów paranormalnych (których właściwie prawie nie czytałam w roku 2013) W tym roku chcę skończyć rozpoczęte kiedyś serie (które zaniedbałam w ubiegłym roku ze względu na brak środków finansowych) : na mojej liście są m.in. Seria Szeptem, Upadli itp. Rozpocznę właśnie od "Poza czasem"
 Niebawem skończę czytać "Nefilima", którego zrecenzuję. (To również w ramach mojego osobistego projektu "powrót do fantastyki")


A teraz część muzyczna tego posta.
Nie miałam jeszcze okazji pisać tutaj o muzyce, dlatego nie jesteście jeszcze obeznani z moim gustem muzycznym. Nim więc przejdę do pierwszej części listy moich ulubionych utworów: parę słów wprowadzenia. 
Moją miłość do muzyki wyniosłam z domu. Odkąd sięgam pamięcią wszystkie rodzinne uroczystości obfitowały we wspólne śpiewanie (ja pięknym głosem niestety pochwalić się nie mogę, ale mój dziadek i wujkowie śpiewają na prawdę pięknie). Za ukształtowanie się mojego "gustu muzycznego" odpowiada mój wuj, który kiedy mieszkał z nami przez pewien czas zaraził mnie miłością do rocka i metalu. Byłam wtedy jeszcze mała (może 6-7 lat) i nie spaczona internetem. Na to czego słucham teraz, w wieku lat 17 (rzut beretem 18) wpływały różne czynniki (czasami nawet przeczytane książki). Aktualnie nie jestem w stanie sprecyzować czego słucham najczęściej i najchętniej, ponieważ często to czego słucham jest zależne od nastroju. Nie ograniczam sie też tylko do różnych podgatunków rocka i metalu. Największy jednak sentyment mam do muzyki 'gothic'. Dzisiaj chcę wam przedstawić 10 spośród wielu moich ulubionych utworów. 
(kolejność jest przypadkowa) 
Eric Clapton - Layla
Ramones - Blitzkrieg Bop
Korn - Twisted Transistor
Queen - Too much love will kill you
Sabaton - The Price of a Mile
Emilie Autumn - Fight Like a Girl
The Doors - Wintertime Love
The 69 Eyes - Dead n' Gone
Winter in Eden - At the Edge of the World
Xandria - Save my Life
W przypadku kolejnej takiej wymuszonej przerwy czytelniczej możecie być gotowi na kolejny taki muzyczny post. Dziękuję bardzo za wszystkie wyświetlenia mojego bloga. Zapraszam do częstszego odwiedzania. Postaram się również o posty z zapowiedziami na nadchodzące miesiące.
                                                                                      Pozdrawiam kuroneko_ne

poniedziałek, 6 stycznia 2014

#4. Jo Nesbø - "Pierwszy śnieg" ("Snømannen") Harry Hole in action (again)

Witajcie.
W poprzednim poście napisałam, że pewnie nie prędko przeczytam następną książkę po mojej przygodzie z "Dziewczynką w zielonym sweterku". Jednak wczoraj postanowiłam sięgnąć po kolejną pozycję żeby w pełni wykorzystać wolny od nauki czas. Sięgnęłam więc po kolejną część serii Nesbo opowiadającej o śledztwach prowadzonych przez komisarza Harrego Hole.
 Oczywiście po raz drugi nie zawiodłam się na autorze. W tym roku postawiłam więc sobie za priorytet zgromadzenie w swojej biblioteczce wszystkich wydanych części (no i oczywiście przeczytanie ich). Przejdźmy więc do rzeczy!
Autor: Jo Nesbø
Tytuł: "Pierwszy śnieg" (Snømannen)
Liczba stron: 432
Z okładki: Jest listopad, w Oslo właśnie spadł pierwszy śnieg. Birte Becker po powrocie z pracy do domu chwali syna i męża za ulepienie bałwana w ogrodzie. Nie jest on jednak ich dziełem. Stają przy oknie – i widzą, że bałwan jest skierowany twarzą w stronę domu. Patrzy wprost na nich.
W tym samym czasie komisarz Harry Hole otrzymuje anonimowy list podpisany „Bałwan”. Zaczyna dostrzegać wspólne cechy dawnych, niewyjaśnionych spraw. Okazuje się, że wraz z pierwszymi oznakami zimy do gazet trafia informacja o nowym morderstwie. Ofiara jest zawsze zamężną kobietą, a jednocześnie w pobliżu miejsca zbrodni pojawia się bałwan. Wszystko wskazuje na to, że po Oslo i okolicach znów krąży seryjny zabójca.

Opinia: Autor po raz kolejny świetnie się spisuje łącząc ze sobą najważniejsze cechy kryminału. Przeplata ze sobą wątki i tropy w których czytelnik łatwo się gubi i za każdym razem kiedy myśli "a więc to tak" akcja schodzi na zupełnie inny tor. Bardzo mi się to podobało w poprzedniej części i również w tej jest dla mnie atutem. Wszystko zostało dobrze dopracowane, a rozwiązanie zaskakuje. Kawał dobrego, godnego polecenia kryminału. Dla niektórych minusem mogą być sceny erotyczne, gdzieś w internecie spotkałam się ze stwierdzeniem, że zbyt mocne, dlatego przed tym ostrzegam.
Ocena: 9/10
Ulubiony cytat: "Rozsądnie jest bać się czegoś, czego się nie zna. Ten, kto się nie boi, długo nie pożyje."

Wolne się kończy. Nie będę miała tyle czasu na czytanie co w ciągu ostatniego tygodnia. Postaram się jednak nie zaniedbywać Was, ani tego bloga i dodać jakąś notatkę jeśli nie z kolejną książką czy pełną recenzją, ale coś na pewno się pojawi. Dziękuję wszystkim odwiedzającym mojego bloga i zachęcam do odwiedzin w przyszłości. Mam nadzieje, że podoba Wam się styl notek. 
                                                                                     Pozdrawiam kuroneko_ne

sobota, 4 stycznia 2014

#3 Krystyna Chiger "Dziewczynka w zielonym sweterku.W ciemności" (The Girl in the Green Sweater. A Life in Holocausts Shadow)


Ludzie piszą historie perfekcyjne w swym okrucieństwie krwią innych ludzi...nie wszyscy.

Książka to oparta na faktach relacja autorki, która jako dziecko wraz z rodzicami, bratem i grupą Żydów podczas II wojny światowej ukrywała się w kanałach Lwowa. Początek książki to pokazanie spokojnego, szczęśliwego życia małej Krysi i jej rodziny zaburzonego przez radziecką okupację. Prawdziwy koszmar jednak rozpoczyna się kiedy Lwów trafia pod okupację niemiecką. Po likwidacji Getta ukrawają się w kanałach. Ich grupę wspiera kanalarz, Leopold Socha. Początkowo jest to dla Niego okazja do zarobku, ale z czasem Jego relacje z pozostałą grupą Żydów zacieśniają się.
To historia walki o przetrwanie, o życie i o człowieczeństwo. Poruszająca relacja dramatycznych wydarzeń Holocaustu widzianych oczami dziecka, które zbyt wcześnie musiało dojrzeć i walczyć o przetrwanie w nieludzkich warunkach. To historia o ludzkim okrucieństwie. Historia ludzi, którzy przetrwali piekło dzięki z pozoru zwyczajnemu kanalarzowi, drobnemu złodziejaszkowi, a jednak wielkiemu w moich oczach człowiekowi. Obraz Holocaustu pokazany przez Krystynę Chiger utrzymuje mnie tylko w przekonaniu, że to życie pisze najokrutniejsze historie krwią ludzi, rękami innych ludzi, w śród których znajdują się także i Ci dobrzy, dający nadzieję, że świat nie jest jednak do końca zepsuty. Miliony niewinnych ludzi zgładzonych przez innych ludzi. Przekonanie, że jakiś człowiek jest gorszy od innego, to co nie pozwala mi do końca zaufać ludziom, nawet teraz tyle lat po tych wydarzeniach których świadkiem nie byłam i być nie mogłam.

Nie wiem, czy szybko sięgnę po kolejną książkę. "Dziewczynka w zielonym sweterku" poruszyła mną do głębi i nie mogę tak po prostu przejść na niej do porządku dziennego. To jedna z tych książek, które wpływają na życie człowieka. Historia prawdziwa, o prawdziwych ludziach i prawdziwych zdarzeniach....prawdziwie poruszająca serce.

Ocena: 10/10
                                                                                                             peace

piątek, 3 stycznia 2014

#2 Sherlock Holmes na tropie. Arthur Conan Doyle "Znak czterech" ("The sign of the four")

Cześć wszystkim.
Mamy dopiero trzeci dzień roku 2014, a ja mam na swoim czytelniczym koncie już dwie przeczytane. Uważam to za dobry początek roku. Chociaż czytanie nie jest jakimś wyścigiem. Niemniej jednak bardzo się cieszę, że tak szybko mogę znowu coś dla Was napisać.
Autor: sir Arthur Conan Doyle
Tytuł: "Znak czterech"
Liczba stron: 180
Z okładki: Tył okładki nie dostarcza nam żadnych informacji. Jedynie na skrzydle przedniej okładki widnieje poza notką biograficzną o Doyle'u mamy dwu zdaniowe wprowadzenie w sytuację. "W Znaku czterech Sherlock Holmes i doktor Watson szukają dwóch niezwykłych morderców. Szaleńczy pościg po Tamizie, chciwość i zbrodnia..."
Opinia: Holmes to mistrz dedukcji i dla mnie jedna z ulubionych postaci fikcyjnych, przedstawiana w wielu filmach i serialach, w różnego typu interpretacjach.(z pośród czego moim ulubionym jest Elementary). Długo nie mogłam się jednak zebrać do czytania oryginalnej opowieści o detektywie-konsultancie. Pierwszą część przeczytałam niemal na jednym wdechu. W przypadku tej zajęło mi to trochę dłużej. Oczywiście Sherlock po raz kolejny wykazuje swoje ponadprzeciętne umiejętności dedukcyjne. Po prostu tę akurat zagadkę uważam za mniej interesującą niż opisaną w "Studium w szkarłacie". Jednak książki o Holmesie przyjemnie się czyta, często na moich ustach gościł uśmiech podczas lektury tej opowieści. Książka bardzo dobra, a po kolejne przygody Holmesa i Watsona sięgnę gdy tylko zakupię/nabędę kolejne części. Na mojej półce goszczą dwa pierwsze tomy ładnego wydania Toruńskiego ALGO
Ulubiony cytat:  „Wyjątek wyklucza regułę”
Ocena: 7/10


Dziękuję za odwiedziny mojego bloga i zapraszam do zaglądania tu w przyszłości. Kiedy już na dobre się rozwinę i zyskam czytelników nie wykluczam jakiegoś książkowego konkursu. Pozdrawiam kuroneko_ne

czwartek, 2 stycznia 2014

Taste of tea. What I drink when I read. Niezbędny dodatek do niezapomnianej chwili z książką

Kiedy czytam w domu nieodzownym elementem mojego zanurzenia się w lekturze jest kubek jakiegoś gorącego napoju. Ostatnio częściej sięgam po herbatę niż kawę, czy kakao. W tym roku na zimowe, bezśnieżne póki co wieczory (żywię nadzieję, że jeszcze spadnie mój ukochany śnieg) zaopatrzyłam się w dwa opakowania (po 50g) herbat z TEA CLUB

22. Rum i Wiśnia - Wytrawne wiśnie wraz z rodzynkami i hibiskusem tworzą wykwintną kompozycję smakową. Rumu tu nie wyczuwam, ale kiedy doda się trochę do gotowego wywaru świetnie łączy się ze smakiem herbatki. Na opakowaniu napisano, że świetna będzie również podana na zimno z lodem, ja niestety nie miałam okazji spróbować jej w tej wersji, ale kiedy nadejdą cieplejsze dni chętnie spróbuję. Herbata ma piękny zapach i idealnie pasuje jako "dodatek" do czytania w długie, zimowe wieczory.
Jabłko i Cynamon - połączenie znane nie od dzisiaj. Słodki cynamon i lekko kwaśne jabłko łączą się w pyszną, rozgrzewającą kompozycję. Uwielbiam cynamon więc dlatego kiedy udałam się do sklepu po herbatę jabłko i cynamon było moim 'must have'. Ten duet smakowy jest wprost idealny na zimowe wieczory.
  
   Jeżeli lubicie dobrą herbatę polecam tę z TEA CLUB, jest na prawdę dobra i aromatyczna.
Pozdrawiam wszystkich i życzę udanych przygód z lekturą i ulubionym napojem.
                                                                             kuroneko_ne

środa, 1 stycznia 2014

Recenzja #1 Robert Galbraith - "Wołanie kukułki" ("The cuckoo's calling")

"Czemu się urodziłaś wraz ze śniegu nastaniem?
Powinno było cię witać kukułki wołanie
Albo winne grona, co w zieleni trwają
Lub chociaż jaskółki które się zbierają
      Do wyścigu ze światem,
      By nie umrzeć latem.

Czemu umarłaś, nim owce skończyły skubanie?
Powinno było cię żegnać jabłek z drzew padanie,
Gdy konika polnego koniec jest już blisko,
A łan pszenny się zmienia w rozmokłe ściernisko
     I wiatr cicho zawodzi
    Bo słodycz odchodzi."    (Christina G. Rosetti, Elegia)

#1. Jo Nesbø "Wybawiciel" (Frelseren)

Witajcie!
Tak jak zapowiedziałam dzień wcześniej już w pierwszym tygodniu nowego roku opiszę Wam pierwszą książkę przeczytaną w tym roku. Nie przypuszczałam, że nastąpi to tak szybko, ale książka którą zaczęłam czytać w Sylwestrowy wieczór bardzo mnie wciągnęła. "Wybawiciel" nie jest pierwszą książką cyklu o Harrym Hole, dla mnie jednak jest pierwszym kontaktem z tym autorem i postacią komisarza Hole'a. Żałuję, że nie sięgnęłam wcześniej po książki Nesbø, ale nie miałam takiej sposobności. Żałuję również, że nie zaczęłam od początku cyklu, ale tak się złożyło, że dostałam akurat tę książkę (a dokładniej trzy tomowy box właśnie od tej części).
 "Wybawiciel" to jedna z lepszych książek jakie ostatnio czytałam. Cieszę się, że to właśnie z nią weszłam czytelniczo w rok 2014.
Autor: Jo Nesbø
Tytuł: "Wybawiciel"(Frelseren)
Liczba Stron: 432
Z okładki: "W zasypanym śniegiem Oslo inspektor Harry Hole ściga nieuchwytnego płatnego zabójcę z byłej Jugosławii. Przeczesuje środowiska narkomanów, dewiantów, członków Armii Zbawienia wyczekujących nowego zbawiciela, który ma ich wyzwolić od beznadziei życia - choćby przez śmierć..."
Opinia: Dobra, trzymająca w napięciu i dosyć nieprzewidywalna powieść. Napisana w dobrym, zachęcającym do czytania stylu. Zaskakuje, pobudza myślenie, wciąga, a miejscami nawet wzrusza. Godna polecenia. 
Ocena: 10/10
Ulubiony cytat:  „Nigdy nie powiedziała ani jednego słowa. Miała czternaście lat i była pewna, że jeśli dostatecznie mocno zaciśnie powieki i się skoncentruje, będzie mogła zobaczyć gwiazdy przez dach. Bóg posiadał moc sprawiania takich rzeczy. Jeśli tylko zechciał.”

Zapraszam do odwiedzania bloga. Postaram się aby posty ukazywały się dosyć regularnie. Ten wpis zakończę poleceniem wam "Wybawiciela" oraz zaproszeniem na mój profil na INSTAGRAM: kuroneko_ne

                                                                                             Pozdrawiam kuroneko_ne